sobota, 10 maja 2014

#2

Nagle na kogoś wpadłam, ten ktoś obrócił mnie i poczułam delikatny pocałunek na ustach, który odruchowo odwzajemniłam. Wiem z kim się teraz całuje, to mój "chłopak"-Derek.
Dlaczego w cudzysłowie? Otóż jak przystało na bogatą panienkę muszę mieć towarzysza. Moi rodzicie i rodzicie Derek'a znają się od dawna, jego tata jest politykiem, a mama aktorką...ja i on znamy się od piaskownicy, bo tak właściwie dzięki nam się poznali. Czuje do niego tylko przyjaźń, oraz wiem, że on do mnie też nic więcej...ale nasz związek to wola rodziców.
-Rozmawiałyście o mnie?-posłał Holly uśmiech i jeszcze raz przelotnie pocałował mnie w usta.
-Chciałbyś-zaśmiałam się razem z nim.
-No ba, że bym chciał-objął mnie ramieniem i z przyzwyczajenia go nie strzepnęłam, jak to robiłam na początku naszego "związku". -Co u ciebie Holly?
-Nie jest najgorzej...a u ciebie?
-Też jakoś leci- czekałam grzecznie aż skończą tą wymianę zdań.
Derek Allen
-No to ja spadam gołąbeczki-blondynka pomachała nam i sobie poszła.
Szkoda...myślałam, że zostanie z nami. Przeważnie rzadko kiedy zostaje sama z Allenem, ale to dobrze,bo nie musimy wtedy udawać.
-Chcesz iść na lody skarbie?-spytał się i chwycił za rękę.
-Jasne słonko-droczyłam się z nim.
To był atut naszego związki...możemy się ze sobą przekomarzać nazywając siebie tymi głupimi przezwiskami dla zakochanych i nie przejmować się, że ktoś uzna nas za przyjaciół, którzy są w sobie zakochani. Wszyscy wiedzą, że brunet jest moim chłopakiem.
Rozmawialiśmy cały czas aż do lodziarni. Tam dopadły nas fanki Derek'a. Wspominałam, że jest piosenkarzem? Nie? No, więc mój przyjaciel to piosenkarz...Dość sławny.
-Ja już pójdę-nigdy nie lubiłam jego fanek, z wzajemnością. Gdybym na prawdę kochała chłopaka to bym się przejmowała co o nas mówią, ale chyba wiecie, gdzie mogą sobie wsadzić hejty na mnie.
-Dlaczego?-spytał trochę jakby...smutno?
-Nie chce przeszkadzać-wykonałam bliżej nieokreślony ruch dłońmi i odeszłam.
Weszłam jeszcze po drodze do mojej ulubionej kawiarni i kupiłam jedyne ciasto, które lubię czyli w-z-tke.
***
-Dzień dobry-weszłam do kuchni. Tak jak myślałam zastałam w niej naszą, moją ulubioną, gosposie Polly.
-No nie wiem czy taki dobry, Rose-zaśmiała się nerwowo i wróciła do swoich zajęć.
Postanowiłam zignorować jej słowa i  po prostu wzięłam z lodowki wodę.
-Do zobaczenia Polly -pożegnałam się i poszłam do swojego pokoju.
Włączyłam na całą głośność piosenkę i wyciągłam zeszyt.
To co ustaliliśmy na lekcji jest głupie, ale to nie ja podjęłam tą decyzje.  Powoli przelewałam moje pomysły na papier, gdy nagle między muzyką usłyszałam mój telefon...ale to był dzwonek na mój drugi numer co oznaczało, że któraś z moich przyjaciółek dzwoniła. Tylko one posiadają ten szyfr i nie mam zamiaru nikomu go podawać. Bez patrzenia, odebrałam.
-Halo?
-Cześć piękna-to nie była żadna z moich przyjaciółek. Chciałam się rozłączyć, ale głos w słuchawce mi przerwał.-Poczekaj...nie radziłbym tego robić.
-Czego chcesz? Kim wogule jesteś? Znamy się? Skąd masz mój numer?-zadałam ciąg pytań.
-Spokojnie...wszystko w swoim czasie-zaczął dość tajemniczo.-Na razie to rada ode mnie: odbieraj telefony...
-Ale powiedz przynajmniej kim jesteś!-poprosiłam.
To nie jest normalne. Ktoś dzwoni na mój prywatny numer, nie wiem co chce i wymaga żebym odbierała telefon.
-Możesz mi mówić Książę-oznajmił, na co prychnęłam.
-Książę?-zadrwiłam.-A gdzie twój rumak i biała szabla? A tak na serio...kim jesteś?
-Oh, Rosemarie...-zadrżałam, gdy użył mojego pełnego imienia. Nikt już tego nie robi.-Dowiesz się w swoim czasie...a tak na serio to jestem Harry-wreszcie mi się przedstawił.-Pamiętaj żeby odbierać i jeszcze jedno, piękna...nikomu nie mów o naszej konwersacji. A zwłaszcza swojemu ojcu.-i to by było na tyle. Rozłączył się.
Kim jest ten człowiek? Dlaczego do mnie dzwoni?! Skąd zna moje imię? I wogule tyle pytań...Dlaczego? Czego ode mnie chce? 
Przecież czeka na ciebie tyle niebezpieczeństw-podpowiadała mi moja podświadomość.
Myślałam tak jeszcze dość dużo czasu, aż w końcu ktoś zawołał mnie na kolacje. Fuck Zapomniałam się przebrać...pieprzyć to, idę w tym.
-Dzień dobry-usiadłam na moim stałym miejscu.
-Witaj Rose-moja mama jako jedyna zwróciła na mnie uwagę.
No pewnie tato! Po co na mnie zwracać uwagę?! Dlaczego chociaż raz?
-Rose czy możesz podać mi sól?-wciąż nie podniósł głowy znad dokumentów.
-Nie, nie mogę. Czy mógłbyś chociaż na mnie spojrzeć?-nie wytrzymałam.
-Ej siostra! Bez bulwersów, to jest twój ojciec!-Charlie ostrzegła, ale i tak wiem, że mówi to bo chce się podlizać tacie.
Zachowuję się trochę jak tygrys, który próbuje walczyć, chociaż, że nie potrafi. Czekam tylko jak się na mnie żuci. Tak to wygląda. Jestem młodsza, idiotko! Tata kocha mnie bardziej.
"Zachowuję się trochę jak tygrys"
 -Moje drogie-wreszcie na nas spojrzał.-Przepraszam, że musze to czytać przy was, ale na jutro mamy bardzo ważną konferencje i nie mogę jej opuścić.
-Nie tłumacz się-wstałam od stołu.-Odechciało mi się jeść-wyszłam z pomieszczenia i udałam się do mojego ulubionego miejsca-ogrodu.
Wyjęłam pamiętnik z drzewa. Chowam go tam odkąd Charlie przeczytała mój pierwszy wpis, kilka lat temu. Nie mam siły żeby teraz o tym wszystkim myśleć...muszę to przelać na papier. 
Pisałam w ciszy, a pojedyncze łzy spadały na papier. Czasami zastanawiam się czy tata byłby inny, gdyby nie został prezydentem...taki normalny...
Nagle w ciszy rozległ się mój prywatny dzwonek, czyli, że ktoś ważny dzwoni.
-Halo?
-Nie płacz, kochana-to ten wariat..jak mu tam...Henry?
-Nie płacze-skłamałam.
Widziałam tylko mostek, trawę. drzewa i kwiaty... 
-Przecież widzę-na te słowa wstałam szybko...gdzie on jest?
-Jak to?


-Usiądź słonko-wykonałam jego prośbę.
-Gdzie jesteś? Dlaczego mnie tutaj widzisz?
-To tajemnica i raczej nie chcę żebyś ją teraz poznawała,
-Dobra...
-Twój tata musi ciężko pracować i nie ma czasu dla was...wiem to smutne...Ale spokojnie kochanie, będzie dobrze.
-Nie pierdol głupot, nie będzie.
-Nie przeklinaj-teraz go zirytowałam.-I uwierz, że będzie. Dobranoc.
Po tych słowach znowu się rozłączył. Super.
Posiedziałam jeszcze chwilę w ciszy i, gdy zobaczyłam, że światła w domu się zgaszają, powoli i cicho ruszyłam do sypialni.
-No to się wkopałaś młoda-na moim łóżku leżała blondynka.-Rodzice wogule nie mogli cię znaleźć-zachichotała.-Tylko ja wiem gdzie ty łazisz, ale im nie powiem spokojnie-wstała z miejsca.
-Wypieprzaj stąd-warknęłam.
-Milej.
-Nie.
-Jak wolisz.
Gdy w końcu miałam spokój poszłam do łazienki, wzięłam krótki prysznic. Później szybko zasnełam. Śniło mi się, że uciekam przez ciemny korytarz, rozmawiając z Harrym, jednak w pewnym momencie telefon upada, a mnie pochłania ciemność...

 ________________________________________
Przepraszam, że tyle musieliście czekać na rozdział :c
I w dodatku jest do dupy, ale lepsze to niż nic.
W zakładce "bohaterowie" dodałam dwie nowe postacie...
I zapraszam do zakładki "informowani" :))
Założyłam drugiego bloga na którego też zapraszam xD
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział... :(

Chyba tyle...nie no na pewno o czymś o czymś zapomniałam, ale wyjdzie później :*
Dodaje jeszcze kolaż z Harrym i Rose...
A tak...wiem, że Red nie jest najładniejsza<nie wiem czy już to pisałam> ale nie chciałam takiej idealnej bohaterki...bo w końcu ideały nie istnieją ♥
Enjoy xx

niedziela, 27 kwietnia 2014

#1

Często słyszę szepty "To na prawdę ona?" , "Ej, na pewno się mylisz!". Nawet nie macie pojęcia jak mnie to irytuje. Tak jestem Rose Bush, dziecko najważniejszej osoby na świecie, czerwono włosa panienka z Białego Domu...bla, bla, bla...Skoro już wiesz kim jest mój tata to uważasz, ze jesteś taki wspaniały i wiesz wszystko o moim życiu? Jesteś w błędzie. Moje życie nie jest aż tak kolorowe, jak się wydaje...Codziennie co prawda widzę moich rodziców, ale co mi z tego skoro wiecznie są zajęci? Nigdy nawet nie mają czasu żeby spytać co u mnie słychać. Do tego jest jeszcze Charlie, moja siostra. Chodzący wrzut na dupie, nienawidzę tej idiotki. Myśli, że jak skończyła szkołę to może wszystko...
-Red!-do pokoju wparował Agnes, blondynka, średniego wzrostu i z zachwycającą urodą. Zazdroszczę jej tego.-Dzisiaj zaczyna się ostatni tydzień roku, nie możemy się spóźnić!
A tak...moja kochana szkoła. Wiecie jak się tam dostałam? Dzięki mojemu tatusiowi. Charlie skończyła tą szkołę i jaki z niej mamy teraz pożytek? Żaden
-Pieprzyć to-mruknęłam w poduszkę.-Wole posiedzieć w domu, albo możemy iść na zakupy-zaproponowałam.-I tak mamy WZOROWE stopnie, po co dalsza nauka?-specjalnie podkreśliłam słowo "wzorowe" żeby do niej dotarło to,że mi nie zależy...najchętniej pojeździłabym na deskorolce po tych korytarzach, posłuchała muzyki, albo malowała.W mojej szafie jest ukryty obraz, który niedawno zaczęłam i mam zamiar go skończyć.
-Jeśli nie wstaniesz z łóżka za dwie minuty, obiecuje, że sama się z niego ściągnę!-pogroziła mi.
-Dobra-powoli wstałam z łóżka i udałam się do szafy, potykając się o swoje rzeczy i uderzając o szafkę.-Kto to kurde tutaj postawił?!-spytałam bardziej siebie.
-Ty-blondynka zaśmiała się się cicho i usiadła na moim łóżku.
Obróciłam się do niej przodem i przyjrzałam się jej strojowi.
-Ładne spodnie-rzuciłam wchodząc do garderoby.-A tak poza tym co u Luke'a?-chciałam zmienić temat.
-Widziałam się z nim w sobote i chyba jest spoko...-jej trochę ściszony głos, dobiegł do mnie przez drzwi.-Red rusz się trochę, bo zaraz się spóźnimy!-to słyszałam bardzo głośno.
Założyłam na siebie to co wczoraj przyszykowałam i wyszłam z łazienki.
Ubranie Rose.

-Dobra, wyglądasz ślicznie, a teraz chodź!-chwyciła mnie za rękę i wyszłyśmy.
Wydawać się wam to może dziwne, ale ja, Agnes, Cat i Holly chodzimy za rączkę jak pięciolatki, czy tez lesbijki, ale mogę szczerze powiedzieć, że wszystkie jesteśmy heteroseksualne.
-A gdzie jest Hotty??-spytałam, unosząc brew.-Przeważnie przychodzą z tobą-zaczęłyśmy schodzić po schodach, a ja po drodze jeszcze ubierałam na siebie skarpetki i trampki.-Kurde-syknęłam, gdy uderzyłam się o barierkę.
Nie będę kłamać, że moja koordynacja jest taka wspaniała, bo na prawdę mimo wszystko jestem fatalna w chodzeniu, bieganiu, skakaniu...no długo by wymieniać. Jedyne w czym nie jest aż taka zła to jazda na desce, ale to tylko i wyłącznie dzięki latom nauki.
-Uważaj na siebie-blondynka podała mi kamizelkę, która mi upadł i ruszyłyśmy dalej.
 W ostatniej chwili przypomniałam sobie o telefonie i słuchawkach, które zostały w moim pokoju. Tak zdecydowanie o wielu rzeczach zapominam, ale co poradzę, że jestem taką sklerozą? Powinnam coś na to zażywać, ale o tym pewnie też bym zapominała. Szybko wróciłam do pokoju (o dziwo, bez żadnych potknięć),włączyłam na telefonie "Beautiful", włożyłam go do kieszeni, a jedną słuchawkę do ucha i znowu schodziłam do kuchni.
-Muszę coś zjeść-w ostatniej chwili skierowałam się do kuchni, wchodząc tam zderzyłam się z Charlie, ale gdzieś miałam przepraszanie jej.-Agnes jesteś głodna?-spytałam.
-Nie dzięki, zjesz po drodze...zaraz na serio się spóźnimy! A właśnie pytałaś gdzie reszta: są już w szkole i na nas czekają.
-Czemu tak wcześnie poszły bez nas?-umyłam jabłko i kontynuowałyśmy naszą rozmowę, idąc do drzwi wyjściowych.
-Bo pani Matters coś od nich chciała, nawet nie wiem co,pewnie jakieś dodatkowe zadanie.
-Ok...
***
Przerwa na lunch. Kocham moje 20 minut wolności pomiędzy nauką.
-Ej pamiętasz rano jak spytałaś się mnie gdzie jest Clarie i Holly?
-Nom...?-nie wiem do czego ona zmierza, ale chyba to będzie dziwne pytanie.
-Nazwałaś je wtedy Hotty...co nie?-obie wybuchłyśmy śmiechem.
-Tak, ale po prostu...sama nie wiem...-śmiałam się dalej.
-Robisz z nas lesbijki? Dzięki-brunetka udała obrażoną.-Nie, to jednak jest śmieszne-znowu się z nami śmiała.
Jak zawsze musiałam iść wcześniej na lekcje, żeby zająć sobie miejsce z tyłu klasy. Według reszty to głupie, bo równie dobrze mogę siedzieć z przodu, ale one się nie znają. Ja wole porysować w zeszycie i posłuchać muzyki. Jak na mnie to dość dobrze mi to idzie, bo do tej pory nikomu jeszcze nie podpadłam. Ale wszystko jest możliwe.
"(...)Nie, to jednak jest śmieszne(...)"
Ruszyłam jeszcze po książki do szafki i włączyłam kolejną piosenkę na liście i spojrzałam na zegarek. Pięć minut do dzwonka. Przydałoby się już iść...
Usiadłam tam gdzie planowałam i czekałam na panią, i tak się spóźni, jak to ma w zwyczaju. Nie oczekujcie w tej szkole cudów...to tylko miejsce nauki dla bogatych dzieciaków.Nic nadzwyczajnego,prawda?
-Moi drodzy-przyszła, jak już mówiłam, spóźniona i zaczęła swój wykład.
I tak jej nie słuchałam...wsłuchiwałam się w jakąś piosenkę...nawet gdyby mnie zauważyłam to bałaby się mi podskoczyć...no, bo heloł! Mój tata sami wiecie kim jest.
Rysowałam coś co ostatnio rysowałam i tak cały czas..
-Ktoś chce o coś zapytać?-to był już prawie koniec, więc nadszedł czas na pytania.
-Tak, jest pani jeszcze dziewicą?-nie wiem kto o to zapytał, ale wybuchłam głośnym śmiechem, a reszta klasy razem ze mną.
Nauczycielka nie byłam ani trochę zawstydzona...tak jakby jej mina miała nam mówić "Nie, nie jestem, ale co cię to interesuje?!"

-Gratuluje Tom, ty i reszta klasy zostajecie po lekcji na przerwie,mam nadzieje, że jesteś z siebie dumny. Plus przez ten tydzień widzę cię codziennie u mnie przez godzinę.
-Dobra...ale pani wie, że to będzie nasz ostatni tydzień razem?-posłał jej buziaczka.
-Jakoś nie będę tęsknić-oddała buziaka.
Spojrzałam na chłopaka...dziwne, ze wcześniej się mu nie przyglądnęłam. Ma kolczyka w wardze, przód włosów jasno-zielony, i ogólnie to cholernie seksowny. Dlaczego, więc wcześniej go nie zauważałam?! Ugh...
-Hej czerwona...-zauważył, że się mu przyglądam. Super, teraz możesz mnie uznać za idiotkę. Czemu nie?
-Red-wyciągłam słuchawkę z ucha, przerywając mój prywatny koncert Rihanny.-Jestem Red.
-Wiem kim jesteś- uśmiechnął się.-Ja jestem Tom, ale to chyba wiesz.
-Przed chwilą się dowiedziałam-droczyłam się z nim.
-Ohh...-chwycił sie urażony za serce.-Zabolało...jak możesz mnie nie znać?
-Jakoś nie było okazji Tom...
-Czy macie nam coś ciekawego do powodzenia?-nauczycielka się zdenerwowała...właściwie to dzwonek był przed chwila, więc raczej, że nie usiedzimy w miejscu przed najbliższe dziesięć minut.
Tom Evans
-Evans...chcesz przychodzić do szkoły w wakacje?-mój nowy kolega trochę przesadził.
-A pani chce?-pyskował dalej. Już lubię gościa.
-Odwróć się do tablicy i zamknij. Jeśli na prawdę chcesz wytrwać ostatni tydzień tutaj.
-A pani chcę?-powtórzył swoje pytanie.
-Jezu...-wzniosła oczy do nieba.-Dopomóż.
-Ale ja jestem Tom, a nie Jezus...jakby pani nie wiedziała...taka informacja.
-Dobra! Nie wytrzymam z wami tutaj dłużej! Zamiast tych jeszcze pięciu minut tutaj napiszcie opowiadanie o...nienawiści i wybaczeniu. Do widzenia-kobieta wyszła z klasy, a my wydaliśmy równy jęk.
-Tak napiszemy jak to bardzo pani nie lubimy i, że wybaczymy Evansowi za to co zrobił-zaproponowała Holly, która siedziała obok mnie.
-Czyli mamy już przynajmniej pomysł!-Tom zaśmiał się.-To co piszemy o tym?-spytał.
Cała klasa była za, więc powoli wychodziliśmy z pomieszczenia.
Ciekawe jakie jebnięte historię oni wymyślą...pewnie połowa i tak nic nie napisze, bo nawet ocen nam nie wpisują, ale być może, że będzie jutro dość ciekawie. Muszę też zwracać uwagę na bruneta.
-A więc czerwona-brązowooki dopadł mnie przy szafce.-Masz ochotę gdzieś jutro rano pójść razem z kilkoma innymi osobami?-zaproponował.
Zastanawiam się jak, skoro masz iść do kozy po zajęciach...no chyba, że wrócimy tutaj na lekcje pani Matters i będziemy jak idioci śmiali się czytając nasze wypracowania.
-Jasne-przytaknęłam i chwyciłam Collins pod ramię.
-No to do zobaczenia-pomachał nam i odszedł. Jest całkiem miły, jak na bogatego lamusa. Zastanawiam się tylko kim sa jego rodzice...chyba gdzieś ju słyszałam to nazwisko...Evans...hm...
-A i jeszcze jedno!-zawołał za nami.-Ładny tatuaż!
-Będąc skromnym powiem, że to wiem-zaśmiałyśmy się i wyszłyśmy na dziedziniec.
Teraz świeci tam pustkami, ale podczas przerw to miejsce ma własne życie. Jest wyjątkowe i zachwycające...Każdy się zakocha.
-Ładny jest...prawda?-spytała blondynka, która jest rozbawiona, nie wiadomo czym.
-Nooo...jest...-przytaknęłam i obróciłam się do niej przodem, przez co szłam tyłem.
Nagle na kogoś wpadłam, ten ktoś obrócił mnie i poczułam delikatny pocałunek na ustach, który odruchowo odwzajemniłam. Wiem z kim się teraz całuje, to...
_______________________________________________________
Soł....a więc jest...no tak! Wiem skończyłam w takim dziwnym momencie, ale pisze ten rozdział tylee czasu, ze nie miałam serca nic dalej nie dodawać...I wiedzcie, że Tom i ...(zgadniecie z kim całuję się Rose? Pozostawiam to wam.) dostaną dodani do bohaterów już nie długo, tylko muszę im przerobić tak zdjęcia jak reszcie :))))
A tak poza tym to zapraszam do zakładki "informowani" i wiedcie, że nie wiedziałam, ze dodam do tego opowiadania Evans'a i (...)
Podobają się wam takie obrazki i gify? ;)
Nie wiem kiedy będzie nn, bo mam laptopa co jakiś czas na 45 minut więc trochę mało czasu :((
Ale postaram się coś pisać rano ♥
I jeszcze jak zauważyliście to przy niektórych zdaniach są linki...one są do ułatwienia czytania, zeby wam tak dużo gifów nie dodawać :D
 Zaraz to notka będzie dłuższa niż rozdział xD
Teraz was proszę o komentarz! Zwykłe "czytam" wystarczy.
I ostatnia to dziękuje za ponad 300 wyświetleń ♥
 Do następnego rozdziału kochani xx

piątek, 18 kwietnia 2014

Prolog

 muzyka

Chcę być pijany, kiedy się obudzę,
na właściwej stronie niewłaściwego łóżka.
I każdy pretekst, który wymyśliłem
mówi Ci prawdę, której nienawidzę.
Co mnie nie zabiło,
nigdy mnie tak naprawdę nie wzmocniło.
Miłość zostawi ślad Twojej szminki na mnie,
Więc może teraz zostawię to za sobą,
usiądę tutaj pragnąc, by być trzeźwym.
Nikt nigdy nie będzie Cię tak obejmować, jak ja.
 Nie masz się o co martwić, to otwarte zaproszenie
Będę siedziała właśnie tu naprawdę cierpliwie
Wszystkie dni, wszystkie noce, będę czekać gotowa
Nie mogę przestać bo kocham to, nienawidzę tego jak cię kocham.
Cały dzień, całą noc, może jestem uzależniona już do końca życia, nie kłamię
Dopóki mnie kochasz
Jesteśmy pod presją
Siedem miliardów ludzi próbuje zmieścić się na tym świecie
Wytrzymamy to razem,
Uśmiech na twej twarzy choć twe serce się smuci
Ale hej teraz,wiesz,dziewczyno
Oboje wiemy ,że ten świat jest okrutny
Ale ja wykorzystam moją szanse

Powiedziałeś , usiądź muszę z tobą porozmawiać
Spędziłem dzień w czerni
Błagałeś mnie żeby cię wysłuchać, nie możesz mnie zapomnieć
Usiąść muszę z tobą porozmawiać, zaczynam być zmęczony
Błagałeś, żebym przestała, to jest spalone jak ty, która chce grać
.
____________________________________________________

Nie wierze, że mam już za sobą prolog :o
Proszę skomentujcie przynajmniej krótkim "czytam" będę taka szczęśliwa ♥

czwartek, 17 kwietnia 2014

Cześć! :)

A więc zacznijmy od tego, ze nie mam bladego pojęcia jak się prowadzi bloga i dopiero się uczę.
Mam nadzieje, ze będziecie chociaż trochę wyrozumiali...bla, bla, bla, bla...moją gadkę czas skończyć, bo przynudzam xD
Nie mam jeszcze szablonu, ani zwiastunu, ale jakoś to zaczne.
Muszę uprzedzić, że nie wiem kiedy pojawi się się prolog i i 1 chapter, bo zaczęłam

pisać, ale uznałam, ze jest do dupy więc usunęłam :)))
I kompletnie zmieniłam tematyke...znowu przynudzam xD
Już baaaardzo dawno temu założyłam dla tego bloga ask'a i zachęcam do zadawania pytań głównej bohaterce :p
Mój ask  ...nie mam pojęcia jak ja to sobie wyobrażam, ale...
Do zobaczenia wkrótce :*

PS. Macie już 2 zdjęcia głównych bohaterów :D