wtorek, 9 grudnia 2014

#16

Rozdział zawiera treści przeznaczone dla osób dorosłych, czyli czytasz na właśną odpowiedzialność, albo po prostu pomiń cały Rose POV :)))
Koleżanko z mojej ławki na matmie, proszę omiń Rose POV XXX



Rose
Harry całował mnie zachłannie, jego ręka wylądowała pod moją bluzką, którą zaczął ściągać. Zaczęłam rozpinać jego koszule(uwielbiam kiedy je nosi). Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Przeszliśmy do sypialni, a on schodził pocałunkami coraz niżej. Zostawiał mokre ślady na mojej skórze. Alkohol robił swoje. Byłam odważna, on chyba też. Oczywiście, że nie był to mój pierwszy raz. Styles nie był moim pierwszym, Derek też nie-chociaż my nawet nigdy tak na prawdę się nie całowaliśmy. A co do niego to musimy "zerwać". Bo to co w tamtym momencie robiliśmy wyglądało na zdradę.
-Harry-jęknęłam, gdy niespodziewanie we mnie wszedł.
Poruszał się we mnie gwałtownie, ale było mi tak cudownie. Kocham seks z nim. Zawsze jest tak niesamowicie.
Po wszystkim leżałam z nim w łóżku. Uwiadomiłam sobie, że za tydzień wyjeżdżam do Los Angeles.
-Harry, czy ty...no wiesz...-nie wiedziałam jak o to spytać. -Czy ty jedziesz ze mną do LA?
-A chcesz?

Harry

To postanowiłam już dawno, ale miło, że pyta.
-Ja...chce żebyś jechał-uśmiechnęła  się słabo.
-To bardzo się ciesze-pocałowałem ją w usta.
Ona jest taka cudowna.

Zastanawiałem się co tam u Louis'a i Jo. Jak idzie im wychowywanie dziecka? A może się rozstali? Sam nie wiem, w końcu młody Tomlinson był jedynym powodem, dla którego oni są, albo byli razem. Nie  układało się im. A może ich relacja się poprawiła? To dość dziwna sytuacja.
Wieczorem rodzina Bush wyleciała z powrotem do Waszyngtonu.
Czas znosić chłopaków.
-Harry!-znikąd pojawił się Liam.-Wreszcie koniec tych debilnych wakacji. Za jakie grzechy...
-Nie były takie złe-mruknąłem.
-Dla ciebie oczywiście, że nie-zakpił Horan obok nas.-Zaliczyłeś ją. Nic więcej...
-...od życia nie jest ci potrzebne.-Dokończył za niego Zayn.
-Mam ochotę spać do końca swojego życia-oznajmiłem.
Zaraz mamy lecieć. Kurwa, nienawidzę latać.

***
Prezydent musiał coś jeszcze załatwić, więc cała jego rodzina pojechała z nim do Białego Domu, co równa się z tym, że Rose musiała iść od razu do pokoju. Traktują ją jakby miała kurwa 14 lat, a nie dwadzieścia coś.

Rose

Muszę powiedzieć rodzicom o wyprowadzce, a potem jeszcze moim przyjaciółką i Derekowi.
Najpierw rodzice.
-Mamo?-zapukałam do jej gabinetu.
-Tak, kochanie?
-Mogę z tobą porozmawiać?
-Naturalnie.

W ogóle nie wiedziałam jak się do tego zabrać.
-Jestem już od jakiegoś czasu pełnoletnia i wiesz...chciałabym się wyprowadzić.
Nie miałam odwagi spojrzeć jej w oczy. Ale ona tylko się zaśmiała.
-Przecież razem z tatą już to wiemy-zaśmiała się serdecznie.
I właśnie za to ją kocham. Bo potrafi do każdej sytuacji podejść z dystansem. Nie wpada w panike, czy coś.
-Dziękuje-przytuliłam ją i wyszłam z gabinetu.
Teraz najtrudniejsze.



poniedziałek, 3 listopada 2014

#15

Charlie
-Mówiłem, że zaliczy?-ten Mulat zachowywał się dziecinnie.
 -Dobra, skończ-wywróciłam oczami i podałam mu kwotę o jaką się jaką się założyliśmy.
-Ta jest Młoda-zasalutowali mi.
-Ile ty masz w ogóle lat żeby tak mówić?
-Dwadzieścia pięć.
-Dobra-warknęłam. Jestem cztery lata młodsza, bywa.
-Oj nie gniewaj się-szturchnął  mnie w biodro, spojrzałam na niego wilkiem, a oni zareagowali śmiechem. Co w ty śmiesznego kurde?-Nie zabijaj-uniósł dłonie do góry, a ja wróciłam do pokoju.
Właściwie nie są tacy źli, gdy spędziłam z nimi trochę czasu. A Liam jest całkiem przystojny, ciekawe czy wolny...





Harry

Czas z Rose, to taki przyjemny czas. Przestaliśmy upijać się wieczorami, zmieniliśmy to na kochanie się. Chłopaki śmieją się z tego, ale każe im spierdalać. Szkoda, ze wszytko co dobre się kończy, nadszedł ostatni dzień wakacji rodziny Busch. Bywa. Postanowiliśmy wyjść na imprezę, tylko ja i Czerwonowłosa. Ubrała się tak cholernie seksownie. Nie mogłem oderwać wzroku.
-Wyglądasz zajebiście.
-Dzięki-wyszczerzyła się.
Do klubu dotarliśmy około 21.
Jest pełny, a ludzie ocierają się o siebie.
-Tutaj jest świetnie-mruknęła mi do ucha, gdy byłem po sześciu kieliszkach wódki. Ona zresztą też.
-Cieszę się, że ci się podoba-pocałowałem jej ramię.
Odwróciła się do mnie i wpiła w usta. Całowaliśmy się publicznie pierwszy raz. Wcześniej wszytko zostawało w jej pokoju.
-Chce się czegoś napić-powiedziała, odrywając się ode mnie.
Podeszliśmy do barmana, a ona zamówiła jakiś drink. Gdy skończyła pić, zachciało mi się palić, więc powiedziałem, że muszę wyjść. Poszła ze mną.
Odpaliłem papierosa i się nim zaciągnąłem.

Rose

Dawno nie paliłam, więc gdy zobaczyłam go ze skrętem od razu wróciły złe nawyki.
-Harry-podeszłam bliżej, gdy się po raz kolejny zaciągnął. Pocałowałam go, więc nie miał innego wyjścia, niż po prostu wydmuchnął dym w moje usta. Mój stary "kolega" mnie tego nauczył.
-Mogłem ci go po prostu dać-wybuchnął śmiechem.
 -Dziękuje-jednym sprytnym ruchem zabrałam mu papierosa z ręki i się zaciągnęłam. Myślałam, że znowu zapomnę jak mam się zaciągnąć, ale udało się i nawet nie zakaszlałam.
Jednak w końcu mi go odebrał, a ja dostalam swojego. Zapaliłam go i się zaciągnęłam. Zawsze to lubiłam, ale potem rodzicie to odkryli i musiałam przestać. Popaść w nałóg w wieku 15 lat...porażka...
-Hmm...może wrócimy? -zaproponował Styles.
-Do domu czy klubu?
-A jak wolisz?
-Do domu.
Byliśmy zbyt pijany żeby prowadzić, więc chłopak zamówił taksówkę. W domu byliśmy okoły drugiej w nocy. Gdy tylko jego przyjaciele nas zobaczyli(Jezu czy oni się kiedyś stąd ruszają?) wyszczerzyli się jak idioci. Loczek pokazał im środkowy palec, na co się zaśmiałam. Wchodzą do pokoju rzuciliśmy się na siebie. Hazzy przyparł mnie do drzwi, a ja wysapałam:
-Pieprz mnie Harry.

Nie wiem co we mnie wstąpiło przy tym rozdziale XD ta końcówka jest taka HAHAHA. Nie wierzę, że ja to napisałam :D
Dziękuje za 3 komentarze, może podniosę poprzeczkę i 4 komentarze następny rozdział ;)
Czytasz-komentujesz x

wtorek, 21 października 2014

#14

Rose

Dni mijały zdecydowanie zbyt szybko. Spędzałam je z Harrym, tak jak i myślałam-rodzice zajęli się sobą, Charlie cholera jedna wie czym, a mi został przystojny ochroniarz. Dowiedziałam się, ze już wielokrotnie tutaj był.
Dowiedziałam się też, że zanim został ochroniarzem miał dziewczynę. Nie wyznał mi tego na trzeźwo, ale wyznał! Codziennie wieczorem wychodzimy do klubu, albo zamykamy się w pokoju i upijamy. Świetna zabawa! Alkohol leje się litrami... 
 Styles poznał już tyle moich sekretów, a ja wiele jego. Dzisiaj postanowiłam poruszać jakże drażliwy dla nas obu temat.
Rozsiedliśmy się na moim łóżku, wybrałam dla siebie czerwone wino, ale on wolał wódkę.
-A więc powiedz mi...-nie mogłam zebrać myśli. Wypiłam pół butelki wina, dziwcie się!-Dlaczego to robiłeś?
-Co?-spytał. Nie wiem czy udaje, czy serio taki jest.
-Czemu do mnie wydzwaniałeś, śle...śledziłeś...no?-uniosłam ręcę w geście zwycięstwa. Co właściwie świętowałam? Wypowiedzenie słowa. Oh God, jestem serio najebana.

-Bo mi się podobasz-wzruszył ramionami i upił jeszcze jeden łyk alkoholu.-Rozumiesz?-zaśmiał się.-Zakochałem się w tobie i cię prześladowałem...innego wyjścia nie było. Jak inaczej miałbym się do ciebie zbliżyć-odrzucił wypitą butelkę i wziął kolejną.-To głupie...prawda?
-Nie.
Mówiąc to oboje podjęliśmy decyzje w tym samym momencie. Pocałowaliśmy się. Ale to nie był tak delikatny całus, tylko zachłanny pocałunek...

Harry, ranek

Nie byłem aż tak pijany żeby tego nie pamiętać. Rozebraliśmy się, kochaliśmy i wykończeni zasnęliśmy. Naprawdę to zrobiliśmy...tyle czasu na to czekałem. Mam nadzieje, że to nie był jedyny raz naszego zbliżenia.

Rose

Zapamiętałam. Nie żałuje.
To było cudowne. Każda godzina.
Każdy dotyk.
Każdy dzwięk.

Każde pchnięcie.
Każdy pocałunek.
Było tak bardzo idealnie.

Niall

Harry zaliczył. Nie wyszedł jak zawsze rano, na korytarz i w ogóle takie dzwięki. Ja, Payne i Malik nabijaliśmy się z nich cały czas. Potem będzie część druga. Bo to zabawne, że tyle czasu mu to zajęło i koniec końców nie pieprzyli się na trzeźwo. I tak wszyscy wiemy, że Harry się w niej zakochał.
-Ile stawiacie, że dzisiaj wieczorem znowu ją zaliczy?-spytał Zayn.
-Nie ma mowy-nieoczekiwanie z pokoju wyłoniła się Charlie.- Rose taka nie jest. Jutro raczej, dzisiaj będzie na to zbyt speszona, taka księżniczka, założę się, że nie upije się tego wieczoru.
-A ja zostaje przy swoim-Mulat wzruszył ramionami.-Ile zakładasz?
-Dwadzieścia dolarów.
Uścisnęli sobie dłonie i dziewczyna spowrotem zamknęła się w pokoju, wcześniej uprzedzając Liam'a, iż wychodzi.
-Przegrasz to-oznajmiłem.
-One się prawie nie znają, nie może o niej tak wiele wiedzieć.
-I tak uważam, że przegrasz.

Rose

Słyszałam co mówili na korytarzu. Cholera jasna. Nie dam tej satysfakcji mojej siostrze. Niech ten drugi wygra.
Harry wyszedł z łazienki, prawie nagi, tylko bokserki go zasłaniały. Podbiegłam do niego i namiętnie pocałowałam. Na trzeźwo też jest zajebiście.
-Wow-wydyszał, gdy się od siebie oderwaliśmy.-Wszystko okay?
-Okay. Czemu pytasz?
-Nie wiedziałam, że ty...no...że ty...
-Pocałuje cię bez alkoholu?

-Dokładnie.
-To się myliłeś. Jestem tutaj i...-po raz kolejny nasze usta się zetknęły.-...cię całuje.
-Cieszy mnie to. Masz ochotę na śniadanie?
  Przytaknęłam i zeszliśmy do restauracji. Tata wynajął chyba najdroższy hotel...zamówiliśmy jedzenie, zjedliśmy, a wychodząc chwyciłam Harry'ego za rękę. To nie tak, ze robię to dla tego zakładu. Raczej dla siebie.
Bo to jest przyjemność dla mnie całowanie Styles'a.

Czytasz-komentujesz :)

3 komentarze-next x

wtorek, 7 października 2014

#13

Rose

Głowa mnie boli w chuj. Wielokrotnie w moim życiu miałam kaca, żadna nowość. Ale dzisiaj daje popalić. Zawsze to powtarzasz. Cicho moja podświadomość.
-Heeej-obok mnie przeciągnął się Harry.
W samych bokserkach.
W moim łóżku.
Czy on był tutaj całą noc??
-Co się stało poprzedniego wieczora?-wyszeptałam. Miałam sucho w gardle.-Czy my...?
Nic nie odpowiedział. Znam już odpowiedz.
-Byłaś cholernie pijana-oznajmił.-Było fajnie-mruknął, ocierając ustami o moje ramię.
-Nie pytam jaka byłam, tylko czy się z tobą pieprzyłam?!-wybuchnęłam.
-Spokojnie-Styles podszedł do tego kompletnie na luzie.-Nie. Tylko się rozebrałaś...do bielizny.
-O mój Boże...-chowałam twarz w dłoniach.-Co jeszcze?
-Chciałaś przelecieć jakiegoś kolesia w klubie, w ostatnim momencie cię uratowałem.
-A jak to się stało, że jestem tutaj?-wskazałam na pokój.
-Zaczęłaś się rozbierać na ulicy, więc wniosłem cię do pokoju, sama mnie rozbierałaś...
Poprosiłam żeby nie wgłębiał się w szczegóły i rzuciłam jeszcze raz do spania. Sen szybko nadszedł. Ostatkiem świadomości słyszałam jak Harry się ubiera i wychodzi.

Liam

Tak jak myślałem. Nie była spokojna. Wychodziła kiedy chciała i gdzie chciała, często przez okno, nie chciała mnie słuchac. Traktuje mnie jak zero. A ja sobie na to nie pozwolę. I nawet mam coś co ją powinno przekonać.
-Charlie-zapukałem do drzwi.
-Wejdz-odpowiedziała.
Siedziała na łóżku, czytając jakąś książke, a z radia leciała jakaś piosenka, której tytułu nie znam.
-Co?
 -Musisz się uspokoić-usiadłem obok niej.-Nie możesz cały czas uciekać, to nic ci nie da...
-Zamknij się! Nie będziesz mi rozkazywał. Nie masz takiego prawa!
-Ale chyba nie chcesz żeby to gdzies wyciekło?-pomachałem kasetą z nagraniem, kompromitujące Charlie.

Rose

Kolejny raz obudziłam się wieczorem. O dziwo byłam w pidżamie. Przecież rano leżałam w samej bieliźnie...on chyba nie...nie...nie! Nie mógł tego zrobić!!!
-Harry!-krzyknęłam tak głośno jak tylko mogłam.
-Stało się coś?
-Jakim cudem jestem przebrana?
-Twoja mama kazała-szybko się usprawiedliwiła.
 -Niech wam będzie-znowu sobie odpuściłam i poprosiłam żeby wyszedł.
Ciekawe czy ten jego gang, czy co to jest, są tutaj? Czy dalej stosuje wobec mnie podsłuch? A może odpuścił? Mam nadzieje, że tak. Wciąż jestem obojętna na to. Niech będzie, ale mam w sobie jakąś uraze. Coś czego nie potrafie, albo nie chce powstrzymać.






CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!

środa, 1 października 2014

#12

-Jedźmy do Lizbony, Barcelony, Paryża albo Rzymu.
Jedźmy, upijmy się i gubmy między uliczkami.
Siądźmy na schodach i oglądajmy wschody
słońca. I zapomnijmy o całym świecie
-podśpiewywałam sobie, rozpakowując swoje rzeczy.
Musiałam się zdrzemnąć, gdy weszłam do pokoju, bo po prostu padłam. 

Nawet nie wiem ile spałam, telefon mi się wyładował. Mam wszystkiego dość, tylko ta piosenka siedzi mi w głowie, nie mogę przestać jej nucić.
Pominę fakt, że Charlie ma pokój obok mnie.
A Nevada jest zbyt ciepłym miejscem jak dla mnie.

Laura

-Kochanie, a może cos im się stało?-martwiłam się.-Nic nie słychać, żadnych kłótni. Na pewno do nich nie iść?
-Na sto procent-zapewnił mnie.-Pewnie dziewczynki się uspokoiły...może zrozumiały, ze te kłótnie nie są im potrzebne? Albo sam nie wiem...Zachowały topór wojenny na ten tydzień?
Nic nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam. Nie miałam czasu żeby się tym zamartwiać. Są problemy o których nie chce wspominać nikomu. Wszędzie piszą, że jestem silna. I jestem. Ale teraz, po okropnej wiadomości mam ochotę tylko patrzeć w ścianę.
-Może pójdę do nich-zaczęłam znowu.
-Usiądź, zrelaksuj się-poprosił George.-Jesteśmy w Las Vegas! Pamiętasz?
-Oczywiście, że tak. Wasz wieczór kawalerski i nas panieński...jakby przez przypadek znaleźliśmy się tutaj-wywróciłam oczami, na stare wspomnienia.

Jo

A gdyby tak go śledzić? A może lepiej nie?
-Alive-jęknęłam cicho do słuchawki.-Nie wiem co robić.
-Uspokój się-rozkazała.-Usiądź. Napij się.
-Przecież ja karmie-przypomniałam jej.
-A no tak-opamiętała się i szybko się poprawiła.-Napij się wody.
-Rozumiem-wkurzona wyłączyłam telefon.-Ty mi nie pomożesz.
 Położyłam się na chwilę.nie na długo. Mały zaczął płakać.
Dlaczego nie jest mi dany sen? Dlaczego chociaż nie mogłabym się zdrzemnąć? Dlaczego Louis mi nie pomoże?! Gdzie on jest do cholery? Chciałabym z kimś teraz porozmawiać.
Lou-nie.
Al-nie.
Liam-nie.
Rodzice-no chyba mnie pojebało.
Nie mam nawet komu się otworzyć.
Gdzie się podziali wszyscy moi znajomi? A tak. Nie muszą się zajmować dzieckiem tylko sobie balują.

Harry

Wszedłem do pokoju Rose. Stała obrócona do mnie tyłem, nie słyszała jak wyszedłem. Dzisiaj postanowiłem zabalować. Impreza z Red.
-Chcesz gdzieś wyjść?-spytałem.-Jasne, że chcesz-odpowiedziałem sam sobie.-Bądź gotowa za piętnaście minut.

Popatrzyła na mnie zdziwiona. Ale nie odezwała się, więc wyszedłem z pokoju. Na korytarzu było słychać cicho jakąś piosenkę. Nie znam. Ale dziwie się. To nie rodzaj muzyki, której słucham. A ta dobiega z pokoju Charlotte, siostry Rose.
Po jakimś tam czasie z pokoju wyszła czerwonowłosa. Jej strój...ja pierdole. Wygląda zajebiście. Ale to też ukazało, że jej ciało nie jest do końca idealne. Nie lubie kiedy obejmuje dziewcyne i jedyne o czuje do skóra i kości. Wkurza mnie to.
-Hej ślicza-całuje jej dłoń jak gentelman.
Chichocze i kierujemy się do windy. Idę do recepcji i zagaduje kobiete. Pod koniec proszę ją o klucze do jakiegos auta z nazwiska Busch. Zauroczona mną daje mi je. Posyłam jej uśmiech, a ona prawie mdleje. Prosze ją żeby jakoś się trzymała, a ona tylko macha mi niezdarnie.
-Dlaczego wszyscy od razu cię lubią?-pyta dziewczyna, gdy staje obok niej.
- Bo mnie nie znają?-unoszę brwi, jakby to było oczywiste.
-To masz szczęście-mruczy.

Jedziemy do klubu o, który spytałem recepcjonistkę. Już jest dośc późno, więc wiele osób zdążyło się upić, naćpać i nawet nie chce mysleć co jeszcze. Razem z Rose poszliśmy do jakieś loży. Zamówiłem nam jakieś drinki, a ona cały czas nuciła coś. W aucie też. Właściwie to cały czas. I to jest ten sam tekst, nie jest długi. Ale go nie rozumiem. Śpiewa o zabawie, siedzeniu i darciu się na schodach...
-Idziemy zatańczyć?-pytam po czwartym drinku.
-Ugh, myślałam, że już nigdy nie spytasz.
Idziemy na parkiet, ociera się o mnie, a gdy patrzy na mnie swoimi pięknymi oczami, nie mogę się powtrzymać. Całuje ją namiętnie. Nie opiera się, ale gdy przestaje policzkuje mnie i pyta:
-Co Ty sobie wyobrażasz?!
-Ciebie pod prysznicem.
Wiem to mało pomysłowa odpowiedz.

Ktoś jeszcze pamięta o Red? 
Wracam po długiej nieobecności(zresztą już tak mam) z nowym rodziałem i szablonem.
Tworzyłam go sama, wydaje mi się, ze jest lepszy niż poprzedni.
Poprosiła jeszcze koleżanke(pozdrawiam Kaline) żeby pomogła mi wybrać inny :)
Nie wiem co jeszcze napisać XD
Mam nadzieje, ze ktoś przeczyta moje marne wypociny,
pozdrówka x 

środa, 27 sierpnia 2014

#11

Jest siódma rano. Za godzinę wyjeżdżamy. 
Wczoraj się spakowałam, ale i tak mi się wydaję że o czymś zapomniałam. Okaże się potem. Najwyżej poproszę kogoś żeby mi przysłał, albo dokupię. To nie takie proste. 
 Denerwuje się, mam nadzieję, że przynajmniej będę miała czas żeby pomyśleć i odpocząć. Boję się, że coś się stanie, albo sama nie wiem. 
Chce sobie zrobić nowy tatuaż, zaraz pod tym na ramieniu.
 -Red-do pokoju wbiegły moje przyjaciółki i Tom 
-Cześć wam -przytuliłam każdego.-Dawno się nie widzieliśmy-uśmiechnęłam się do Tom'a. 
-Ostatni raz dwa tygodnie temu...? -objął w tali swoją dziewczynę.-Na tej imprezie. Prawda? 
-Dokładnie-spojrzałam na moją walizkę. 
 -Nie chce być nie miła, ale co tutaj robicie? Tak wcześnie. 
 Byli zdziwieni, ale po chwili wybuchli śmiechem. Patrzyłam na nich jak na ułomnych. 
-Serio się pytam. 
-Chciałaś jechać i się nie pożegnać? -spytała Cat.
 -Przepraszam-zaśmiałam się nerwowo. 

Charlie

 Lecimy już do Nevady. Nie myślałam, że tata mógłby wpaść na taki pomysł! Spędzimy razem miło czas, może nawet kogoś poznam. 
Jeśli mój wkurwiający ochroniarz na chwilę spuści mnie z oczu. Na razie Liam jeszcze sobie nie odpuścił, a uciekałam mu wiele razy, jakimś cudem on zawsze wiedział gdzie jestem. Tak jakbym miała jakieś głupie GPS. 
To zabawne, że ja i Rose potrzebujemy tylko jednego ochroniarza, a tato jedenaście. Mamie to raczej nie przeszkadza. Podziwiam ją, że wytrzymuje to wszystko. Kłamstwa o zdradzie taty, gdyby ją zdradzał to nie wiem co bym zrobiła, ale żywy by po takiej akcji nie wyszedł. Albo kłamstwo, że niby kiedyś była dziwką, to wszystkich zasmuciło i była niezła afera. Jak dobrze, że nie wierzą w to wszystko i żyją swoją miłością. Ja bym tak nie potrafiła. Pewnie na jej miejscu odeszłabym. Ale przecież mama pokochała tate zanim jeszcze stal się prezydentem, w ogóle politykiem. 
Poznali się w szkole. Młoda Laura była dość niepozorną nastolatką, George natomiast cały czas był prześladowany, pewnego dnia wstawiła się za niego i uratowała go przed czymś(nie chciała powiedzieć czym) i zostali przyjaciółmi. Pomagała mu wiele razy. Ale szkoła się skończyła, a ona musiała wyjechać razem z rodzicami do Szwecji. Tam skończyła jakąś uczelnie i wróciła do Waszyngtonu. Przez przypadek w bibliotece spotkała Georga i po jakimś czasie wyznał jej, że gdy wyjechała zrozumiał, że ją kocham. Zostali parą, po kilku latach tata został politykiem, zaręczyli się i została jego żoną. I wtedy pojawiłam się ja i czerwonowłosa. 
Koniec historii. 
-Charlotte? 
Kurwa jak ja nienawidzę gdy ktoś mnie tak nazywa. 
 -Tak mamo? -wymusiłam uśmiech i spojrzałam na nią. 
-Zaraz lądujemy-oznajmiła. 
Mruknęłam coś niezrozumiałego i zapięłam pasy. 

Harry

 Kurwa nienawidzę latać samolotami, współczuje rodzinie Bush. 
-Zaraz tutaj będą -mruknął Niall. 
 Nie, serio? Wcale nie zauważyłem samolotu na niebie! 
-Ugh...ta laska mnie wkurza. Nie umie chociaż raz mnie posłuchać -narzekał Liam.-Cały czas ucieka i muszę używać tego namiaru telefonu. 
Oni nie mają tak dobrze jak ja. Prawie się do siebie nie odzywamy z Rose od kąt dowiedziała się, że te telefony dostawała ode mnie. Zresztą nie dziwie się jej. Dopiero co skończyła szkołe i przestała się martwic nauką, a teraz jeszcze o tej sprawie myśli. Gdybym mógł potoczyłbym to inaczej. Chciałbym ją poznać na jakimś bankiecie czy coś takiego, przekonałbym do siebie.
 Sam nie wiem co z tym zrobić. Chciałbym żeby było tak jak na początku, ona nie wiedziała, ja mogłem ją polować, zero niezręcznych tematów. Polubiłaby mnie...może. 
 -Przypomnij mi dlaczego Louis tutaj nie przyjechał z nami?-spytał Zayn, drapiąc się po szyi.
-Bo musi zajmować się Jo i ochroną-wywróciłem oczami.-Tłumaczyłem ci to jakieś dziesięć razy.
-Dlaczego nie zapamiętasz tego tak jak my?-spytał sarkastycznie Niall.
-A dlaczego ty nigdy nie znajdziesz sobie dziewczyny?
-Bo nie chce.
-Bo może jesteś gejem?
-Nie. Weź spierdalaj.
-Pierdol się.
-Nie mam z kim.
-Masz mnie.
-Wsadź sobie...
-Malik, Horan-uciął Liam.-Wasza kłótnia jest nie na miejscu.
Ogólnie miałem wyjebane co oni mówią i przeglądałem coś bez sensu w galerii, jednak na chwilę podniosłem wzrok i krzyknąłem, że popieram mojego przyjaciela.
-Dobra już wysiadają-oznajmił mulat.
Podeszliśmy do tych schodów z samolotu i zaczęli wychodzić z niego członkowie rodziny. Ostatnia wyszła Rose.

Rose

Jest mi słabo, mdli mnie i pewnie wyglądam jak siedem nieszczęść. Ale zawsze tak jest po locie samolotem. Nigdy jeszcze nie wyglądałam ładnie.
Harry za to wygląda idealnie.
-Cześć piękna-wita się.
Prycham i próbuję poprawić włosy.
-Hej Harr
Zrezygnowałam z "Hari" bo to brzmi okropnie. Serio, zastanawiam się jakim cudem mi się zachciało go tam nazywać. Jestem jakaś jebnięta.
Harry za to kurwa wygląda idealnie.
Hej, piękna.


wtorek, 12 sierpnia 2014

#10

Harry

Szkoda, że miałem tylko ten jeden dzień wolne. Powinienem dostać jeszcze jeden na wyleczenie się z kaca. Ale tak dobrze to ja nie mam.
Gdy Niall przyszedł nas rano wyrzucić z mieszkania, ja już umierałem. To, że on wparował tam o siódmej i zaczął się drzeć tylko mnie wkurwiło. Może to i jego mieszkanie, ale chuj mnie obchodzi, że nas tutaj nie chce.
-Jeb się Horan-warknąłem, wychodząc na klatkę schodową.

Jo

Czekałam na Louisa całą noc, ale nie przyszedł. Pewnie znowu się nachlał z Harrym, czasami mam tego dość. Może jemu wcale na mnie nie zależy? Jest ze mną tylko dlatego, że jestem w ciąży?
To w końcu już dziewiąty miesiąc. Boje się porodu. Tyle razy czytałam o śmierci kobiet, gdy rodziły! A co jeśli ja też...
Może lepiej jeśli odejdę od Lou? Będzie szczęśliwy, beze mnie?
Pytam czy stwierdzam? Sama już nie wiem.
Gubię się w tym wszystkim. Nawet jeśli mówi, ze mnie kocha, to każdy może kłamać. Chociaż takie świnstwo? Nie po to były te szantaże, kłótnie, zmuszanie mnie. Nie do wiary, że jeszcze kilka miesięcy temu tak bardzo go nienawidziłam, a teraz normalnie mówię mu te dwa magiczne słowa.
To jest na prawdę dziwne i pokręcone.
Ktoś nagle otworzył drzwi od domu. Trochę się wystraszyłam. Pierwszym odruchem było wyciągniecie broni z szafki i odbezpieczenie jej. Cholera ręce mi się trzęsą.
-Kurwa Liam, zabiję cię-warknęłam widząc przyjaciela mojego chłopaka.
-Też mi cię miło widzieć Jo-wszedł do kuchni jakby był w swoim domu i wziął piwo z lodówki.-Jest Tommo?
-Nie-zaczęłam głaskać mój olbrzymi ciążowy brzuch.
Jestem taka gruba. Czy będę mogła się dalej zajmować modelingiem gdy urodzę? Lou zapewne mi nie pozwoli.
-Nie wrócił na noc?-spojrzał na mnie i na mój brzuch.-Jezu Jo, jaka ty jesteś...ciężarna.
-Dzięki Li, to komplement, który każda kobieta chce usłyszeć-odparłam sarkastycznie.-I nie. Nie wrócił.
-Myślisz, że jest z Stylesem?
-Ja to wiem-prychnęłam i usiadłam na kanapie obok niego.
-Zadzwonię do nich.
 -Nie odbierają-wyrwałam mu pilota z ręki i włączyłam jakiś program o modzie.
O Alive.
-Niezła dupa-brunet spojrzał na ekran telewizora.
-Wyrażaj się-walnęłam go w ramię.-To moja najlepsza przyjaciółka.
-Cieszy mnie to.
Chyba nasze dziecko wdało się w nas i zostanie piłkarzem. Kopie jak opętany.
Nagle zgięłam się w pół. Boli. Kurwa za wcześnie. Nie mogę teraz rodzić.
-Johanna, czy ty kurwa rodzisz-krzyknął chłopak i poderwał się z kanapy.
-Po chuja pytasz-krzyknęłam z bólu.-Zawieź mnie do szpitala!
-Dobra, dobra.

Rose *dwa tygodnie później*

Trochę się wydarzyło od tamtej imprezy. Znalazłam idealne mieszkanie dla mnie w Los Angeles, z dala od Waszyngtonu. Do wyboru miałam jeszcze Philadelfie w Pennsylvani, albo Nowy York, ale LA wydaje się być najlepsze.
 Tata oznajmił, że chce nas zabrać na wakacje do Las Vegas. Tak do cholernego Las Vegas gdzie są najlepsze imprezy i w ogóle tam jest...no zajebiście. Od razu się zgodziłam. Pominę to, że w Nevadzie jest gorąco. Jakoś to przeżyje, bo to Las Vegas. Tak ekscytuje się miastem. Oj Rose, ty głuptasie.
Trzecia rzecz jaka się wydarzyła, to mój fan. Tak ja mam zajebistego fana, który postanowił się ubrać jak ja, założyć czerwoną perukę. Gdy podszedł do mnie na ulicy wybuchłam śmiechem i poprosiłam go o zdjęcie, a on powiedział, że to on chciał mnie prosic o nie.
I teraz to moja tapeta na telefonie. Jest taka słodka.
Tapeta Red
A co u mojego lokatego ochroniarza?
Harry został wujkiem.
Przyleciał do mnie z taką euforią, że aż się wystraszyłam.
-Hej Hari-przywitałam się z nim.
Wiem, że nie lubi, gdy tak do niego mówię, ale jestem wredna, więc musi to znosić.
-Rose, nie uwierzysz-chwycił mnie w talii i okręciwszy nas wokól własnej osi, postawił mnie na ziemi.
Jakim cudem on mnie uniósł?!
-No słucham cię.
-Zostałem wujkiem! Rozumiesz to?!
-Tak, Hari rozumiem-pisnęłam.-Gratulacje-przytuliłam go delikatnie.
Miło było go przytulić...
Nie rozmawiamy z Harrym o tym kim jest. On jak i ja unikamy tego tematu. Mimo to, że prędzej czy później i tak dojdzie do konfrontacji to teraz mamy spokój z...całym tym gównem.
Jutro wyjeżdżam do Vegas. Nie mogę się już doczkekać!

_____________________________
Nadchodzę z kolejnym rozdziałem :) !
Pisałam go z niezwykłą łatwością, nie wiem jaki jest jakościowo, ale raczej nie najgorszy ;)
Jeśli będą 3 komentarze to dodam nowy rozdział xx
See u soon ♥